środa, 2 kwietnia 2014

Para pełną parą // PMS



Paralizator Miłosnych Szaleństw.
Potworny Morderca Subtelności.
Pogromca Miłych Słówek.



Mogłabym tak wymyślać i wymyślać. Rozwinięcie tego piekielnego skrótu. Ot, gra słów :) choć mało która z nas ma ochotę na grę słów, o miłosnych nie wspomnę {!}, kiedy wszystko gra na nerwach. Piekielny Mutant Samoakceptacji. Ups, samo mi się wyrwało! Masz z tym jakiś problem? Nie? To dobrze.. masz szczęście...
Tytułowy bohater jest zespołem napięć, które są trudne do zniesienia dla samej Kobiety. Oczywiście są szczęściary, które przechodzą przez te dni bezboleśnie. Zero złych emocji, złego samopoczucia. Noż cud, miód i orzeszki. Nienawidzę Was Szczęściary zafajdane!!*
Otóż kiedy przychodzą te cudowne dni, kiedy to Matka Natura łaskawie przypomina mi o tym iż jestem Kobietą, zachodzi we mnie przemiana. Czasem w bajkach {moje Życie} piękne czarodziejki {ja - na co dzień ;D} zamieniają się w złe i wredne czarownice {ja - wiadomo kiedy}. Czarodziejki są grzeczne, miłe, pomoce... wszystko się zgadza ;) a czarownice? Złośliwe, plujące jadem, brzydkie. To też znam!

Ale do rzeczy. Napięcia są dla nas trudne do zniesienia. Trudno znoszę siebie samą, trudno znoszę to swoje tymczasowe wcielenie. Nie znoszę zrzędzić, ględzić i narzekać. Teatralnie wzdychać też nie znoszę. Nie dość, że cierpię do środka {bo co inni są mi winni?}, to jeszcze potem wyrzucam sobie, że komuś się oberwało za to, że krzywo na mnie spojrzał. Przecież krzywo spojrzał! Jego wina!

Istnieje multum porad jak łagodzić owe comiesięczne stany. Skutecznym i dość długoterminowym jest ciąża, ale wiadomo... ma swoje "skutki uboczne". Polecane są również cytrusy. Jedzenie cytrusów rzecz jasna. Tyle, że, nie wiem jak Wy, ale ja z cytrusów, podczas PMS, najchętniej zjadłabym cytrynowe tiramisu, lub lody cytrynowe, byle nie sorbet, albo nawet najbardziej chemiczną, pełną wszelkiego E, galaretkę! Byle była grubo oblana czekoladą... Też mi rady...

I kiedy już tak namiętnie nie znoszę swojego stanu i samej siebie na horyzoncie pojawia się On. Lepiej przecież nie znosić kogoś niż siebie? Prawda? Żeby było jasne, ja uprzedzam z tygodniowym wyprzedzeniem {!!!} że niebawem będę nieznośna, osłabiona, marudna. Podtykam pod nos instrukcję co wtedy robić!
Po pierwsze: przytakiwać - pozwala podtrzymać dialog i stanowczo zwiększa szansę uniknięcia trzeciej wojny światowej.
Po drugie: nie poruszać poważnych / konfliktowych tematów - polecam temat pogody - klasyczny, bezpieczny, daje szanse przetrwania.
Po trzecie: okazać czułość - męska dłoń ma większą moc niż termofor {nawet ten piękny z Home&You}
Po czwarte: powiedzieć coś miłego - nie, nie dosłownie "coś miłego" i nie, nie "pięknie dziś wyglądasz". Oboje wiem, że dziś {wyjątkowo} to nie prawda!

Wydawało mi się, że te cztery rady są dość jasne. Niestety. W tej chwili "lekkim" tematem jest instalacja elektryczna całego domu maglowana po raz enty! Bardzo Mądry Mężczyzna za cholerę nie chce mi przytakiwać kiedy pokazuję mu wymarzone kinkiety {"brzydkie" - słyszę}.
Na czułość do tej pory również musiałam narzekać... ale dziś zaproponował, ze kupi mi Tonik do Dżinu :) uznaję to za krok do przodu :)
Czy powie coś miłego? Przekonam się pewnie.

Przyszło mi do głowy, żeby temat rozszerzyć. Napisać poradnik dla Mężczyzn. Taką miniinstrukcję. Ale oni pewnie by tego nie przeczytali. Są tacy wszechwiedzący, a PMS to przecież nie choroba... ot, nasze fanaberie... Albo, co gorsza, to ja stykam się z takim niezrozumieniem ze strony swojego Bardzo Mądrego Mężczyzny?





Być może kiedyś napiszę ten poradnik :)
Dla przyszłych pokoleń ;D dla potomności...


Pozdrawiam Was!

Przed pisaniem byłam spięta, 
teraz jestem rozpięta! Ha!
Ewidentnie terapeutyczne działanie ;D




Mała Mi







* ;) znacie mnie już troszkę, więc pewnie wiecie, że półżartem, półserio piszę, hm?

67 komentarzy:

  1. Ubawiłam się :D Dobre! ...ale powiem Ci szczerze, że PMS to pikuś - mierzyć się z PMDD to dopiero trudna sprawa :/ Niestety wiem coś o tym. Bądź dzielna - dasz radę :D! PS Mój mąż czeka już na Twój poradnik w kolejce :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PMDD... nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje!!! Ale doczytałam i jestem wstrząśnięta... tym bardziej dziękuję za wsparcie :) a nad poradnikiem pomyślę, bo okazało się jednak, że są chętni ;D

      Usuń
  2. skąd ja to znam ;)
    co do mojego smutku - wyjeżdżam na dłużej a mężowski zostaje, nie ma powodu do radości. Choć normalnie jestem osobą pogodą teraz wyglądam jak zbity pies, lub pieseł ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj.. rozumiem... a ja chyba zawiodłam, bo nie przesłałam Ci skanu książki :( przepraszam Cię!
      A dokąd się na dłużej wybierasz? :)

      Usuń
    2. jadę do Niemiec, jestem bardzo cenionym pracownikiem sezonowym :D wrócę pewnie na koniec czerwca.

      PS Nie zawiodłaś! czuję do ciebie taką sympatię, że wszystko wybaczę :)

      Usuń
  3. Ja Ci nawet pomogę w napisaniu tego wiekopomnego dzieła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę :) ciekawe co by tego wyszło :)

      Usuń
  4. Napisz, napisz, mężowi dam z okazji mojego PSM :).On będzie czytał - ja będę spać. Zazwyczaj w te dni mój poziom "śpiocha" osiąga apogeum. Czekolada, czekolada, czekolada... ratuje gdy nie można spać.

    PS.To faktycznie musi być pyszne ciasto :)
    Ja nadal używam kremu z podkładem Olay, bardzo go lubię. Witam w gronie obserwatorów, bardzo mi miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) popyt na poradnik w czasie PMSu rośnie :) przemyślę sprawę! :) Ja też mam ogromną potrzebę snu w te dni...

      Usuń
  5. w TYM czasie omawiacie (próbujecie ;-)) dom ??? mission impossible ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D muszę powiedzieć, że nawet nie jest źle..

      Usuń
  6. Podobno życie kobiety dzieli się na PMS, MS i PMS (gdzie P oznacza 'post'). Prawdę mówiąc nie wiem, może to i prawda. W każdym razie jestem szczęśliwcem (statystyki mówią, że miałem na to 50% szans i się udało!), który żadnego z tych syndromów nie odczuwa zbyt boleśnie. Żeby nie było jednak za wesoło, istnieją też inne syndromy i napięcia o nieodkrytym jeszcze dla mnie pochodzeniu. Czasem są trudne do zniesienia, ale cóż - nie można mieć wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rzeczywiście jesteś szczęśliwcem :) albo to Twoja Żona jest szczęściarą :) bo być może intuicyjnie zachowujesz się poprawnie podczas tych napiętych dni :)

      Usuń
  7. Haha, świetne! Ubawilłam się!

    Na szczęście wykonałam pracę u podstaw, która zakończyła się świadomością Miłego, że to ciężki czas (choć też zawsze uprzedzam, że nadchodzi!). I już się Miły nie dziwi, że jestem wtedy klasyczną Królewną Jęczybułą, o taką, jak rysuje endo: http://www.pinterest.com/pin/183029172329205015/
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Królewna Jęczybuła przemawia do mnie w stu procentach ;D

      Usuń
  8. Haha jesteś przezabawna, a poza tym, przypominasz mi kogoś :) Należę niestety do tej grupy dziewczyn, które zbyt ciężko przeżywają PMS od płaczu do napadów śmiechu, od tzw. zmulania do napadów niespodziewanej energii z przewagą stanów zmulania i złych humorów, bardzo złych, ale znam dziewczynę, przy której mój PMS to nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) cieszę się, że spodobał Ci się mój tekst o PMSie :) a kogo Ci przypominam? Mam nadzieję, że kogoś miłego i pięknego hahaha :) a wahania, które opisujesz znam z autopsji..

      Usuń
    2. Przypominasz mi moją przyjaciółkę, której przesłałam link do Twojego posta i jej również się spodobał, jest bardzo trafny :D A przyjaciółka jest dokładnie taka jak ją opisałaś :D

      Usuń
  9. Zawsze jak jakiś facet pyta mnie dlaczego my się denerwujemy i jesteśmy zołzowate jak mamy miesiączkę, to każę mu wyobrazić sobie, że przez tydzień z penisa leci mu krew, do tego wymiotuje i nawala go brzuch.


    Sorry, że tak wulgarnie, ale niektóre z nas bardzo mocno cierpią po prostu fizycznie i nie wiem dlaczego ludzie nie mogą tego pojąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ludzie nie potrafią tego zrozumieć :) tylko Mężczyźni. Kobiety rozumieją to doskonale :)

      Usuń
  10. nie wiem czy znasz ten dowcip: dlaczego kobieta przed okresem gotuje zupę w 4 garnkach? BO TAK!!!
    To jest dla mnie kwintesencja PMS. Na szczęście Pan M. i ja jesteśmy razem tak długo, że on czasem lepiej ode mnie widzi kiedy to się zaczyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą :) ten dowcip idealnie wpisuje się w konwencję PMS :)

      Usuń
  11. Napisz, napisz, bo całkiem obrazowo piszesz i wciąga ;)) Kwestia tylko czy będą chcieli czytać, bo już kolejne pokolenie z czytaniem na bakier i strach pomyśleć co z następnymi pokoleniami o- grę PMS tłumaczącą to wszystko przez akcje to i prędzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) gra o PMS powiadasz? To może ja napiszę co nieco, a kto inny grę zaprojektuje? :)

      Usuń
  12. cóż, te kilka dni najlepiej przeżyć, w sumie nie trwa to na szczęście wiecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no jasne, że da się przeżyć! Co nas nie zabije, to nas wzmocni przecież ;D

      Usuń
  13. no może pół żartem pół serio ale porady są dobre :) przekażę je na piśmie mojemu Mężczyźnie przed następnym PMS ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Absolutnie fantastycznie to opisałas, idealna lektura i święta prawda!
    Nie podsune mojemu M bo on chłopak po polsku to mówi tyle że wstyd się przyznać ....i nie chce uczyć sie więcej. .jak obiecał 11lat temu...
    :o)
    Ale chetnie opowiem/przeczytam mu wszystko co by się doksztalcil
    Pozdrawienia i serdecznosci
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  15. I really love reading here... it's real fun. I wish I could find a way to describe situations as good as you do in polish. Sometimes I am really sad that my skills are going much worse - as I am not living in my home country anymore and talk polish just to my parents or sisters...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) I'm very happy that you love reading me ;) you can practice you polish on my blog! I'm greatly honoured! :)

      Usuń
  16. Mężczyzna odważny, skoro śmie omawiać instalację elektryczną akurat TERAZ. A co do kinkietów, to wiadomo przecież, że i tak masz lepszy gust :P

    Jeszcze parę dni i po wszystkim ;) i nawet instalacja nie będzie taka straszna :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) wiadomo wiadomo, że mam lepszy gust ;) mimo wszytko ubawiłaś mnie :)

      Usuń
  17. Samo życie :)) I chyba nie umiałabym lepiej tego opisać . Esencja została przelana na wirtualny papier :) Moge tylko powiedzieć AMEN :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ha dziś przeglądając blogi wyszłam w jednym z komentarzy z propozycją zrobienia KOSZULKI pt "BEZ SPINY !" oczywiście tekst nie mój, ale i w przypadku Twojej opowieści wydanie takiej instrukcji w postaci koszulki tudzież koszuli nocnej wydaje się być ciekawym pomysłem. Paradowanie z instrukcją na piersi czy plecach może bardziej trafiii niż słowo mówione :)
    Miłego dnia
    M

    OdpowiedzUsuń
  19. Mężczyźni w ogóle nie są wyrozumiali, a chciałabym zobaczyć chociaż jednego w tym stanie... koniec świata to by był...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłby koniec świata i trzecia wojna światowa ;)

      Usuń
  20. Też miewam ostre PMS, wydaje mi się, że staję się wtedy konfliktowa i pyszcząca. O dziwo udało mi się wytłumaczyć mojemu mężowi, żeby nie brał tego, co się w takich dniach między nami wydarza, do siebie i broń Boże się nie obrażał. I zawsze go uprzedzam, kiedy to się zaczyna. Najgorszej w takie dni jest przetrwanie wszystkich absurdów pracy biurowej i się nie uruchomić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak ;) w pracy ciężko uprzedzać kolegów o PMsie ;D bo Koleżanki wiedzą.. ;)

      Usuń
  21. Szczerze, nie wiem o co chodzi. Nic wcześniej nie odczuwam. Przychodzi i już. Nawet nie boli.
    Ściskam :) Bądź dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie odczuwam zbytnio PMSu... moje otoczenie bardziej go odczuwa ;D

    Brzmi pysznie, poproszę o ten przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) i wszystko jasne :)

      A przepis opisałam w dwóch częściach. Oto linki: http://jatonieja.blogspot.com/2010/09/o-pieczeniu-czyli-przepis-bez-zdjecia.html

      http://jatonieja.blogspot.com/2010/09/o-pieczeniu-czyli-przepis-bez-zdjecia_09.html.

      Jeśli będzie Ci się źle czytało {rozpisałam się}, daj znać, zeskanuję Ci po prostu żywy, sam przepis, bez moich opowieści :)

      Usuń
  23. Ale nich kwestia poradnika nie będzie żarte, prosz..., prosę, proszę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) zobaczę co mi z tego wyjdzie :) rozumiem, że jesteś kolejną chętną? ;D

      Usuń
  24. Kiedyś czytałam ,że gdyby podliczyć TE dni, napięcie towarzyszyłoby nam przez 3 lata...nie wiem co gorsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy lata PMS??? ;D toż to związki by się posypały :)

      Usuń
  25. Na szczęście mogę sobie pozwolić mieć serdecznie gdzieś napięcia związane z tym Waszym naelektryzowaniem przed. ;) Ale Twoje dobre rady rozbawiły mnie na maksa ;) przytakiwać......:) :) już chciałem napisać że do wojny może doprowadzić również rozmowa o pogodzie -(jedni lubią taką, inni taką) no ale jeśli zastosuje się fuzję czyli pogoda + przytakiwanie to do konfliktu nie dojdzie. ;)Poradnik chętnie bym przeczytał . Z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli albo skutecznie rozładowujesz napięcia Twojej Lubej, albo Ona jest tą szczęściarą, której zazdroszczę :) na wypadek gdyby... kilka rad już poznałeś :p

      Usuń
  26. A mi się zdaje, że faceci by taki poradnik z chęcią przeczytali :) PMS to dla nich odwieczna zagadka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciężki temat poruszyłaś!!
    Mnie Nasza kochana Matka Natura pokaleczyła i sprawiła, że (czasami) jestem okropna.. i naprawdę nie chcę, żeby tak było, ale jest to silniejsze ode mnie. Współczuję Marcinowi, który musi mnie znosić, no ale cóż? nikt nie mówił, że będzie łatwo:D Fajnie, że napisałaś o tych cytrusach - bo nie miałam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja doskonale wiem, że Ty nie chcesz być taka okropna podczas PMSu :) bo ja też nie chcę! A jestem potworna!! :)

      Usuń
  28. Koniecznie napisz ten poradnik ;-)
    Jestem taka, dokładnie, jak opisałaś! Potem sama się z siebie śmieję, ale wkurza mnie, że nie mam wpływu na to, co się ze mną dzieje, że nie umiem zapanować nad sobą ;-)
    Dziękuję, że tak fajnie "TO" opisałaś ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. He, he, już od początku wpisu miałam ochotę skomentować, że nie znam faceta, który by przeczytał jakikolwiek poradnik obsługi kobiety - ale widzę, że sama doszłaś do tego wniosku :))
    Nie znam żadnych innych (poza poradnikiem) środków.
    Będę z niecierpliwością czekać na jakieś odkrycie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mój chłopak też ma swoje "okresy", więc staramy się wtedy trochę inaczej patrzeć na swoje humorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny artykuł !! Brawo :* Faceci... jak to faceci. Czasami żadnego z nich pożytku :) Ale do rzeczy. Ja nistety tez miewam emocje w tym czasie. CHłopak -- czsami nie łapie o co chodzi. A ja wkurzam się jeszcze bardziej. TRAGEDIA. Ale cóż robić ? Taka natura.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajnie napisane. Doceniam kreatywność. Ja miałam PMS nie wiedząc, że mam PMS. W końcu lekarz mi powiedział, że te moje wahania nastroju to może być PMS. Cóż uważałam, że to mnie nie dotyczy. Teraz przyjmuje naturalny progesteron w kremi i większość objawów w moim przypadku znikła.

    OdpowiedzUsuń
  33. Zajrzałem, bo nie wiedziałem z kim się spieram u Makreli. Teraz wiem, i jest mi przykro. Mam nadzieję, że nie trafiłem na zły okres. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja mam świetny sposób na PMS i pełne zrozumienie. Mieszkam z kobietą.Wiem , to ma swoje skutki uboczne.

    OdpowiedzUsuń
  35. spróbowałbym takiej lektury.
    skoro notka rozpiąć potrafi, to może trzeba wykorzystać potencjał i podjąć się czegoś większego. poradnik wystarczy na raz - ale Encyklopedia Britannica, to już może dożywotnio obsłuży wszystkie PMS-y i może uda się nawet z jaką znajoma podzielić.
    puszczam oko z wyraźna sympatią.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...